Ptaki Edynburga: Holyrood Park & Duddingston Loch

Ptaki Edynburga: Holyrood Park & Duddingston Loch

Edynburg jest miastem wyjątkowym z kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że w samym centrum miasta mamy góry i zarazem olbrzymie obszary zieleni. Dzięki temu w Edynburgu mamy nie tylko piękne widoki, ale też bogatą awifaunę. Moim ulubionym ptasim miejscem w Edynburgu jest Holyrood Park wraz z przylegającym do niego Duddingston Loch.

Niemalże każdy, kto był w Edynburgu zdobył Arthur’s Seat i zwiedził Holyrood Park. Dużo mniej znaną atrakcją jest Duddingston Loch, które na mnie zrobiło wcale nie mniejsze wrażenie, a które leży bezpośrednio przy Holyrood Park i tylko ze względów administracyjnych nie jest częścią parku. Opisuje je tu razem, gdyż jest to tak naprawdę jeden ptasi rewir.

Ptaki Holyrood Park

Holyrood Park opisywałem wcześniej w poście Edynburg: pierwsze wrażenia. Krótko mówiąc jest to miejsce piękne, które musicie odwiedzić podczas pobytu w stolicy Szkocji. Ale tutaj chce się skupić głównie na ptakach, które są dużym atutem tego miejsca. Sam stolec Artura nie jest ptasim rajem, zdecydowanie ciekawsze są Salisbury Crags, czyli klify rozciągające się w południowo-zachodniej części Holyrood Park. Między innymi dlatego, że nie są okupowane przez chmarę rozwrzeszczanych turystów jak to ma miejsce w przypadku Arthur’s Seat. Dodatkowo klify są idealnym miejscem do założenia gniazda dla wielu ptaków. Kiedy pierwszy raz byłem po Salisbury Crags widziałem ptaki, które wcale nie wyglądały jak mewy. Po powrocie do domu i dogłębnej konsultacji z Collinsem stwierdziłem, że prawdopodobnie były to fulmary!

No więc wróciłem po klify i spędziłem cztery godziny obserwując wszelki ślad po tych ptakach. Wreszcie kiedy już straciłem nadzieje na sukces, dojrzałem gniazda na ścianie klifu, ale widoczne tylko z jednej strony dlatego nie zobaczyłem ich wcześniej. Jak się okazało były to gniazda fulmarów, które akurat dzisiaj zrobiły sobie dłuższą drzemkę i nie wyściubiały nosa spoza swoje legowiska. Jest to wcale niemała niespodzianka, gdyż fulmary raczej nie gnieżdżą się na klifach, które nie leża bezpośrednio nad morzem. Nawet przewodnik z wycieczki ornitologicznej po Isle of May był zdziwiony tym newsem.
Fulmar choć podobny do mewy, należy do innej rodziny ptaków – rurkonosych. Rozpoznać go można po charakterystycznym dziobie, z naroślą przy czaszce.

Ale nie myślcie, że spędziłem cztery nudne i bezproduktywne godziny pod klifami. W oczekiwaniu na fulmary spostrzegłem parę siniaków! Jest to jeden z najrzadszych gołębi w Europie i chociaż występuje również w Polsce, to w Edynburgu miałem okazje obserwować go po raz pierwszy.

Duddingston Loch

Duddingston Loch to spore jezioro, które jest ptasim rezerwatem(!) i możemy wchodzić jedynie na jego południowo-wschodnią część, reszta jest niedostępna, co jak się okazuje jest dużym benefitem dla ptaków, które siedzą głównie z dala od ludzi. Jednak zanim przejdę do moich ulubionych, ptasich tematów, kilka słów o dzielnicy Edynburga przy której znajduje się zbiornik.

Jest to tak zwane Duddingston Village. Są to bardzo spokojne uliczki, gdyż z jednej strony ogranicza ją Holyrood Park & Duddingston Loch, a z drugiej pole golfowe. przez dzielnicę przejeżdża zadziwiająco mało samochodów i jeszcze mniej turystów. Całość wygląda uroczo, ciężko uwierzyć, że wciąż jesteśmy w półmilionowym mieście, ja się tam czułem jakbym był na prowincji. Z ciekawych atrakcji poza ptakami można wymienić Neil’s Garden, czyli piękne ogrody, które rozciągają się wzdłuż brzegu jeziora Duddingston. Ciekawa jest historia tego parku. Doktor Neil wybudował te ogrody wokół swojej kliniki w celach terapeutycznych, mając nadzieje, że jego pacjenci dzięki spacerom będą szybciej dochodzić do zdrowia. Po śmierci doktora mieszkańcy Duddingston Village postanowili kontynuować jego wysiłki i od kilku lat utrzymują ogrody jedynie z dobrowolnych datków. Obecnie organizowane są tam bezpłatne zajęcia m.in. z sadzenia roślin.

Już z samych Neil’s Garden mamy dobre widoki na jezioro i zaraz przy brzegu zdołałem wypatrzyć kurkę wodną i perkozka. Na szczególną uwagę zasługuje perkozek, który jest najmniejszym z europejskich perkozów i którego możecie spotkać również w Polsce. Wygląda niepozornie, czarny z rudą plamą na policzku, ale ma niesamowity głos, po którym możemy go bez trudu rozpoznać. Perlisty i głośny, zresztą posłuchajcie sami!

GŁos perkozka w serwisie xeno-canto.org

Inne ptaki wodne, które udało mi się zobaczyć, to bernikle kanadyjskie i gęgawy, które nie są płochliwe i można je oglądać z bardzo bliska. Poza tym dosyć duże ilości czernic. Idąc brzegiem jeziora, oprócz ptaków warto wypatrywać królików, których obserwowanie sprawiło mi nie mniejszą radość.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


%d bloggers like this: