Pub i kino w jednym, czyli propozycje na wieczór w Edynburgu

Pub i kino w jednym, czyli propozycje na wieczór w Edynburgu

Życie nocne w Edynburgu jest niezwykle bogate, tak jak w tytule alternatyw na wieczorne wojaże jest naprawdę bez liku. Oto najlepsze propozycje na wieczór w Edynburgu.

Odkąd rozpocząłem kurs szlajam się po Edynburgu w doborowym towarzystwie z całego świata. Niezwykle zabawnie musi wyglądać nasz stolik w pubie dla osób trzecich – Polak, Japończyk, Szwajcarka, Francuz i trzech Hiszpanów, każdy w innym wieku począwszy od 18, a skończywszy na 54. Do tej pory poznaliśmy już kilka fajnych miejsc, a także jedno kapitalne.

The Brass Monkey

brass monkeyPada lekka mżawka, klasyczna szkocka pogoda, więc szukamy miejsca, w którym moglibyśmy usiąść. Niej leje jak w Polsce, że trzeba kryć się po sklepach i przeczekiwać ulewę. W Szkocji zazwyczaj pada, ale na tyle lekko, że po tygodniu spędzonym w Edynburgu niemal tego nie zauważam. Szkoci mają nawet specjalne słowo na taką ponurą pogodę z lekkim deszczem – draughty. Po przeciwnej stronie ulicy widzimy pub z białym napisem „The Brass Monkey”, więc podchodzimy bliżej i oceniamy, czy warto wchodzić do środka. Z zewnątrz pub nie wyróżnia się zbytnio spośród krajobrazu przeciętnej ulicy Edynburga, ale jest klimatyczny, zaprojektowany w szkockim stylu. Pierwsza sala całkiem normalna, barmani jak zwykle nalewają „ale” po sam czubek, aż piana ścieka po ściankach kufli jak w reklamach Okocima, tak żeby potencjalnego klienta od razu zaczęło suszyć. Po krótkim namyśle wchodzimy do salki i siadamy przy stoliku. Nadia, jedna z koleżanek z „English School” postanawia pobawić się w odkrywcę i zagląda do pokoju obok.

Wow, that’s better room!” mówi, więc przenosimy się do niego. I miała absolutną rację, ten ukryty pokój jest Ludzie w Pubieniepowtarzalny. Ściany oblepione plakatami, widzę „Trainspotting” do połowy zakryty przez dumną sylwetkę Mike’a Deana z filmu „Buntownik bez powodu”. Obok, odziany w tunikę, do której przypasany jest zakrwawiony miecz stoi Russel Crowe, a pod nim widnieje złoty napis „Gladiator”. Całość trochę szpeci plakat filmu „Planeta Małp. Początek”, bo nie pasuje do grona tak kultowych filmów. Zamiast krzeseł są kanapy z mnóstwem poduszek, a stoliki są jakby wkomponowane w sofy. Jednym słowem pięknie.

Zaintrygowani wystrojem sali (a szczególnie plakatami z filmów) spytaliśmy barmana, czy w tej salce odbywają się jakieś eventy i dowiedzieliśmy się, że Brass Monkey to nie tylko pub, ale też kino, w którym niemal codziennie odbywa się projekcja filmów. Ja obejrzałem tam „Ostatniego Króla Szkocji” i muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych wypadów do kina w moim życiu – nie dość, że sam film jest dobry, to jeszcze samo miejsce urzeka. Każdy, kto odwiedzi Edynburg, musi poświęcić przynajmniej jeden wieczór w Brass Monkey.

Royal Mile Tavern

Royal Mile PubDlaczego polecam akurat ten pub? Przecież podobnych jest w Edynburgu jest całkiem sporo. Składa się na to kilka powodów. Po pierwsze wystrój sali jest bardzo klimatyczny, w stylu, który najbardziej lubię, czyli ucharakteryzowanym na poprzednie stulecie. Po drugie świetna lokalizacja, Royal Mile jest najważniejszą ulicą w Edynburgu, możemy wpaść tam po obejrzeniu któregoś z licznych na tej arterii muzeów, albo po ptasich obserwacjach w pobliskim Parku Hollyrood.

Po trzecie i chyba najważniejsze, codziennie o 21:30 jest tam muzyka live. Kapela występująca w tym pubie gra naprawdę na wysokim poziomie, a po „Satisfaction” Rolling Stones’ów naprawdę szczerze zacząłem bić brawo. Poza tym w pubie jest miejsce do potańczenia, co prawda parkiet jest mały, ale przy takiej kapeli nogi same rwą się do tańca.Ludzie z gitarami w Pubie

Minusem są bardzo wysokie ceny, za piwo zapłacimy 4-5 funtów, więc jeśli chcemy znaleźć jakiś tańszy pub polecam wybrać się na Rose Street (o której jeszcze kiedyś napiszę).

Andrew Usher&Co

Tu coś specjalnie dla amatorów alkoholu! Kilkanaście piw do wyboru, które na dodatek warzone są w własnych miniaturowych „browarniach”. Dzięki temu każdego tygodnia mają oni nowe piwa do wyboru, w tym wiele wymyślnych jak na przykład pumpkin ale (czyli piwo dyniowe). Ponadto możliwość popróbowania piw bez płacenia! Whisky, symbol Szkocji także we wszystkich możliwych rodzajach, choć tutaj bliżej nie skonkretyzuje, bo z rozpoznawania whisky jestem tak samo słaby jak bohaterowie Trainspotting z rzucania dragów. Jedzenie dobre, ale drogie, za burgera zapłaciłem aż 9,5 funta!
Strona internetowa pubu

Co można robić za darmo?

Nawet jeśli chcemy przyoszczędzić funciaki (które w pubach traci się zastraszająco szybko), możemy miło spędzić wieczór. Wystarczy wyjść na Royal Mile i pooglądać występujących artystów. Koło St. Giles Cathedral, niemal cały czas coś się dzieje, począwszy od muzyków, przez fakirów, aż po komików-iluzjonistów. Wraz z upływem czasu zbliżamy się do wielkiego Fringe Festival (na którym niestety nie będę) i rośnie też liczba ulicznych pokazów. Część z nich jest naprawdę niezła, na dowód wstawiam nagranie grupy muzyków. Stałem jak urzeczony po pierwszym kawałku i dopiero drugi zacząłem filmować, by na koniec nagrodzić ich monetą wrzuconą do kapelusika wystawionego przed artystami.

[huge_it_video_player id=”2″]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


%d bloggers like this: